The Passage/ Przejście

Wyspa Olchon na jeziorze Bajkał na Syberii w Rosji, 2010.

Performance został zrealizowany w ramach projektu GoodTripBadTrip Reloaded 2009-2010 

Dokumentacja zdjęciowa pokazuje rytuał oczyszczenia, który przeprowadziłam na wyspie Olchon na jeziorze Bajkał; gdzie, jako grupa studentów Dutch Art Institute, realizujących dwuletni projekt artystyczny GoodTripBadTrip, kuratorowany przez Marka Kremera; dotarliśmy po czterodniowej podróży koleją Transsyberyjską (Moskwa-Irkuck).

Jadąc nad Bajkał wiedziałam, że będzie to miejsce wyjątkowe. Wyspa jest otoczona kultem i sławą corocznych spotkań szamanów. Co nie jest niczym dziwnym. Na tych terenach głównymi religiami są szamanizm, animizm i lamaizm. Postanowiłam, zatem odprawić swój pierwszy w życiu rytuał właśnie w tym miejscu. Podróż pociągiem spędziłam na malowaniu henną ciała, kreśląc symbole wszelkich cierpień i lęków, od których chciałam się uwolnić. Poprosiłam o to samo moich towarzyszy podróży. W sumie było nas 14 osób. Każda narysowała na mnie swój symbol. Ostatniego dnia podróży zaczęłam pościć. I tak przez kolejne 3 dni nic nie jadłam, oczyszczając nie tylko swój umysł, ale i organizm.

Już przy zejściu z promu na ląd czułam, że ta wyspa jest miejscem o szczególnej mocy. Miałam wrażenie ciepła, boskości i błogości. Napawałam się tymi odczuciami gdyż, jak każdy czerpię energię z Natury. Czuje się z nią połączona, ale obecnie trudno mi wejść w stan równowagi, dlatego też postanowiłam zrobić rytuał oczyszczenia. Poza oczywistym, znaczeniem rytuału było także znalezienie siły ducha, wiary, połączenia i korzeni.

Kiedy pierwszy raz zobaczyłam sławną skałę "Szamankę" poczułam pewien lęk. To siedziba wielu Bóstw, powiadają tutaj, że niektóre z nich są niebezpieczne. Pomyślałam jednak, że miejsce, w którym mieszkają złe duchy jest idealne na oczyszczenie i pozostawienie mroków ze strefy swojego cienia, w końcu zło należy do zła... Nie traktuje tego miejsca jak świątynie, ale jak miejsce święte, energetycznie podobne do świętego gaju. Świątynia ma struktury i specyficzne rytuały do naśladowania, natomiast święte miejsce pozwala ludziom przyjść i modlić się według własnego uznania, wiary i potrzeb. Jednak szybko się okazało, że i tutaj panują surowe zakazy, i kobieta nie może wejść na "Szamankę" a tym bardziej odprawiać tam czegokolwiek. Ponad to usłyszałam od mieszkańców wioski, że jak nie będę przestrzegać ich wierzeń, ściągnę na wszystkich nieszczęście, a może i nawet "koniec świata". Nie mogłam uwierzyć w to, że przebyłam 5000 km i odejdę z niczym. Nie chciałam słuchać tych ostrzeżeń, ale w nocy przyśnił mi się sen… o końcu świata. Widok był przerażający, widziałam jak wszystkie gwiazdy spadają na ziemię, zalewając ją lawą i ogniem pochłaniającym wszystko, co istnieje. A ja zamiast usiłować uciekać, jak inni, stałam i robiłam zdjęcia… Nie mogłam wykazać się większą ignorancją, dlatego tez postanowiłam nie robić rytuału.

Jednak wyspa okazała się w istocie magiczna. Kiedy siedziałam na wzgórzu, obserwując w dali „Szamankę”, paląc kolejne ognisko przyszedł do mnie młody byk. Podszedł bardzo blisko, po czym odszedł. Natalia, która była nasza przewodniczką, powiedziała, że to dobry znak, po czym wysłuchawszy moich narzekań opuściła mnie. Siedziałam wpatrując się w ogień, to był już drugi dzień na wyspie. Nagle zobaczyłam przede mną biały obłok. To nie był dym z ogniska. Uznałam, że to jakiś byt wskazujący mi drogę, podążyłam, więc za nim, aż doszłam do drzewa, całego pokrytego kawałkami tkanin. Wiedziałam, że to jakieś szczególne miejsce kultu. Okazało się, że to drzewo szamanek, które nie mogąc uczestniczyć w obrzędach przy skale, przychodzą właśnie pod to drzewo… Usłyszawszy to wiedziałam już, że to jest właściwe miejsce dla mnie.

Wierze w zbiorową pamięć!
Zbieram, co utracone- to, czego brakuje w moim świecie...

Poza rytualnym oczyszczeniem ze swoich cierpień oraz tych, powierzonych mi przez uczestników wyjazdu, wierzę w to, że ten rytuał pomoże mi odnaleźć moje korzenie. Stanie się drogą nowych możliwości.

O godzinie 4:00 rano czasu syberyjskiego, 21:00 czasu polskiego i 23:00 czasu moskiewskiego rozpoczynam wędrówkę wraz z kilkoma osobami, które chciały mi towarzyszyć, do mojego miejsca mocy. Rozpalam ogień kilka metrów od drzewa, tam zostawiam wszystkich i idę do miejsca, które wskazał mi duch.

O 4:30 rozpoczynam rytuał. Mentalnie dołącza do mnie moja mama, którą prosiłam o modlitwę. Jestem ubrana na czarno. Układam krąg z jedzenia i witam się z duchami miejsca rozlewając wódkę na 4 strony świata. Klękam w środku okręgu. Rozpoczynam modlitwę, błagając o wybaczenie, o siłę, o wiarę. Nadal słońce nie wschodzi. Mój wewnętrzny dialog wydłuża się. Za siebie składam w ofierze kilka kropli krwi, za innych zagrzebuje w ziemi powierzone mi przedmioty.
W końcu po 1,5 godzinie wschodzi słońce, ogromny czerwony talar. Rozbieram się. Z grupy osób siedzących przy ognisku podchodzi od mnie Amanda z naczyniem wypełnionym wodą z Bajkału. Obmywa mnie nią. Ubieram się w białe szaty, kawałek paska obwiązuję wokół zranionej ręki. Podchodzę do drzewa szamanek i zawiązuję go pośród wielu innych tkanin zawieszonych na nim, życząc by wszystko, o co się modliłam, spełniło się.
Wracam do ogniska. Dzielę się wódką oraz spożywam pierwszy od 3 dni posiłek. Czuję ogromną ulgę i radość. Napływają siły i energia z pożywienia. Ognisko gaśnie i wszyscy wracamy do obozu. Tego dnia byłam najweselszą ze wszystkich, w całej wiosce
J


 

IMG_0400.JPG
 
P5290242.JPG
 
_MG_2901.JPG
 
_MG_3011.JPG
 
_MG_2912.JPG
 
_MG_2880.JPG
 
01.jpg
 
02.jpg
 
03.jpg
 
IMG_0440.JPG
 
P5290253.JPG
 
henna.jpg
 
P6020664.JPG
 
P6020674.JPG
 
P6010652.JPG
 
P6010655.JPG
 
P6010656.JPG
 
P6010662.JPG
 
P6020682.JPG
 
P6020702.JPG
 
P6020699.JPG
 
P6020696.JPG
 
_MG_3258.JPG
 
_MG_3254.JPG
 
_MG_3231.JPG
 
 
 
Powered by Phoca Gallery