O Muzyce

Mówi się, że MUZYKA jest mową duszy, bezpośrednio dotykającą serca i uspokajającą umysł.
Doświadam tego osobiście kiedy gram na różnych instrumentach. Ostatnią moją miłością jest gong. Jego dźwięki poruszają moją głębię dochodząc do samego centrum mojego jestestwa- do Serca. A trafiając weń, moje ciało spowijają dreszcze, często z oczu popłyną łzy wdzięczności, potwierdzające słowa Beethovena iż muzyka powinna zapalać płomień w sercu mężczyzny i napełniać łzami oczy kobiety.
 
Czasem gra staje się moją osobista modlitwą, bezpośrednią rozmową z Bogiem, ze Źródłem, pozwalam wtedy na ten swobodny przepływ, na prowadzenie, na tą zachwycającą podróż w głąb siebie.
Pozwalam się utulić dźwiękom, wibrować moim ciałem, głaskać. Poddaję się, nie chcę już niczego udowadniać, nie stawiam sobie już żadnych wymagań. Po prostu jestem.
 
Odkąd pamiętam lubiłam muzykę i środowisko muzyczne. Jako nastolatka często chodziłam na koncerty do szkoły muzycznej, ale sama zaczęłam tworzyć muzykę dopiero w 2012 roku, kiedy będąc na rezydencji artystycznej w MOKS w Estonii zapoznałam się z niewielkim instrumentem w Polsce znanym pod nazwą drumla. Jest to ludowy instrument muzyczny z grupy idiofonów szarpanych. Na drumli gra się, trzymając ją w ustach, opierając ją o zęby i szarpiąc palcem ruchomy języczek. Zmiany wysokości i barwy dźwięku uzyskuje się, poprzez odpowiednie ruchy języka i podniebienia, a także zmieniając ułożenie ust, gardła oraz poprzez wciąganie i wydychanie powietrza. To niezwykle prosty instrument, który udało mi się opanować w ciągu kilku dni. Od tamtej pory stał się jednym z moich ulubionych przedmiotów, które mam zawsze przy sobie.
 
W 2015 miałam swój epizod muzyczny współtworząc i zasilając szeregi zespołu Mystic Lab. Byłam także na przesłuchaniu do programu „Mam Talent”, co było naprawde zabawną przygodą. Od dwóch lat organizuję w swojej pracowni spotkania pt.; Muzyczna Sowa, są to jammingi muzyki improwizowanej, gdzie łączymy rozmaite instrumenty ludowe i etniczne. W tych spotkaniach najpiękniejsze jest to, że nie potrzeba słów by się poznać czy dopasować, robią to za nas wydawane przez nas dźwięki.
 
Moją pracownię szybko zapełniły bębny, grzechotki i wszelkiego rodzaju przeszkadzajki a ostatnio pojawił się ten piękny gong. Lubuję się w takich instrumentach, które nie wymagają znajomości nut, takich na których każdy może nauczyć się grać.
 
Nie od dzisiaj wiadomo, że muzyka łagodzi obyczaje. Muzykoterapia przywraca zdrowie wpływając na nasz stan natury emocjonalnej, fizycznej lub umysłowej. Podczas koncertów o wiele łatwiej jest nam się wyciszyć i odstresować. Natomiast muzyka improwizowana sprawia, że grając na jednym z instrumentów uczymy się słuchać pozostałych, tak by uzyskać harmonię dźwięków.
 
Sztukę i muzykę łączę także w swoich performansach, filmach oraz malując lica bębnów obręczowych, oceanicznych czy na grzechotkach, które tak zdobione znajdują swoich nabywców.
 
Zachęcam Was do eksplorowania świata muzyki, znalezienia swoich instrumentów, lub wydobywania tego który zawsze jest z nami, czyli naszego głosu, w którym również zaklęta jest ogromna potęga. Od niedawna pozwalam sobie również na tą naukę, dzięki spotkaniom w Kręgach Pieśni powoli zaznajamiam się z tym potężnym instrumentem, powoli też przełamuje wstyd i osobiste blokady, osadzone w negatywnych przekonaniach dotyczących swojego głosu.
 
Zapraszam Was też do zapoznania się ze światem drumli oraz piękna przyrody różnych pór roku, które pokazuję w projekcie zatytułowanym Pieśń Sowy. Posłuchajcie sami:
 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.